Teksty (Reklama: ,)
Przywiózł mnie tutaj. Jest kimś w rodzaju... Można by go chyba nazwać... Jak? Moim ochroniarzem. I... Powiedz mi wszystko. Decker spojrzał jej głęboko w oczy. Zbyt wiele dla mnie znaczysz. Nie chcę po raz drugi narazić cię na niebezpieczeństwo. Uważam, że gdy wyjdziesz ze szpitala, przez jakiś czas nie powinniśmy się widywać. Nie powinniśmy się widywać? Beth zamrugała i wyprostowała się na łóżku. Co będzie, jeśli znowu dosięgnie cię pocisk wymierzony we mnie? To jest zbyt niebezpieczne. Musimy trzymać się z dala od siebie, do czasu aż Esperanza znajdzie odpowiedzi na swoje pytania; aż niebezpieczeństwo minie. Przecież to szaleństwo. Drzwi otworzyły się i ktoś wszedł bez pukania. Decker odwrócił się gwałtownie, nie wiedząc czego się spodziewać, i odetchnął z ulgą, gdy ujrzał niskiego, szczupłego lekarza, którego poznał, gdy przywieziono Beth do szpitala. Ach odezwał się lekarz. Pan Decker. Poprawa stanu pani Dwyer pewnie cieszy pana tak samo jak mnie. Decker starał się skryć emocje, które wzbudziła w nim konwersacja z Beth. Tak, jej stan poprawia się szybciej, niż sądziłem. Lekarz podszedł do Beth. W zasadzie jestem tak zadowolony, że panią wypuszczę. Beth wyglądała, jakby nie rozumiała, o czym lekarz mówi.

(Reklama: , obuwie robocze , suknie wieczorowe )
